Bootshauses, niewielkie przystanie.
W maju 1928 roku administracja Sanatorium Ernst-Moritz Arndt w Szczecinie (ówczesnym Stettinie) rozpoczęła starania o budowę Bootshauses,niewielkiej przystani lub małego portu dla łodzi, przeznaczonego do użytku rekreacyjnego. Obiekt miał powstać nad jednym ze stawów położonych w bezpośrednim sąsiedztwie sanatorium, a sama inwestycja była ściśle związana z krajobrazem rekreacyjno-uzdrowiskowym dzielnicy Łękno (Eckerberg).
Zadanie budowy powierzono firmie Quistorp’sche Verwaltung, która prowadziła swoje biuro konstrukcyjne przy Falkenwalder Straße 62, dzisiejszej ulicy Wojska Polskiego. Była to firma związana bezpośrednio z rodziną Quistorpów, jedną z najbardziej wpływowych rodzin przemysłowych i filantropijnych działających w Szczecinie na przełomie XIX i XX wieku.
Quistorp’sche Verwaltung nie była przypadkową firmą budowlaną. Stanowiła ona część większego organizmu, zaplecza wykonawczego dla inwestycji rodziny Quistorpów, zarządzanego przez Johannesa Quistorpa, a następnie jego syna, Martina. Firma ta nie tylko budowała domy, wille i sanatoria, ale była również odpowiedzialna za rozbudowę całych dzielnic, m.in. Westendu (dzisiejszego Łękna). Jej biuro przy Falkenwalder Straße znajdowało się w pobliżu wielu prowadzonych przez rodzinę inwestycji, w tym willi pracowniczych i kompleksów o charakterze społecznym.
To właśnie ta firma, w imieniu administracji sanatorium, zajęła się budową przystani.
Projektowana przystań była budynkiem o kształcie wydłużonego prostokąta, zwieńczonym spiczastym dachem. Od strony wody zaplanowano duży balkon oraz drzwi, przez które można było schodzić bezpośrednio do łodzi. Zakończenie robót miało miejsce już w sierpniu tego samego roku — inwestycję zrealizowano więc w ekspresowym tempie.
Warto dodać, że cztery lata później, w 1932 roku, przystań rozbudowano o dodatkowe piętro, również z balkonem. Świadczy to o tym, że obiekt cieszył się uznaniem i spełniał praktyczną funkcję dla kuracjuszy oraz odwiedzających ośrodek.
Do projektu dołączono nie tylko rysunek przystani w pierwotnej formie, ale również kolorowany ręcznie plan całej okolicy, na którym zaznaczono nie tylko stawy i sanatorium, ale także Radfahrweg — drogę rowerową, która funkcjonuje do dziś jako popularna trasa spacerowo-rowerowa.
Stawy zasilane były wodami Osówki, potoku płynącego przez dolinę Eckerberg (obecnie Syrenie Stawy). W drugiej połowie XIX wieku, za sprawą działań rodziny Quistorp, teren został zmeliorowany i przekształcony w uporządkowany krajobraz parkowy, z alejkami, mostkami i elementami małej architektury.
To właśnie w takim otoczeniu funkcjonowała przystań jako przedłużenie całego układu sanatoryjno-rekreacyjnego. Budynek ulokowany był bliżej ośrodka, tak aby pacjenci i goście sanatorium mogli z łatwością korzystać z wodnych atrakcji, a jednocześnie odpoczywać w otoczeniu zieleni.
Sanatorium zostało założone pod koniec XIX wieku, po zakupie przez Johannesa Quistorpa zakładu wodoleczniczego w tej okolicy. Quistorp, przemysłowiec, który dorobił się fortuny m.in. na produkcji cementu, prowadził również rozległą działalność charytatywną. Część swoich terenów przekazał fundacjom, które miały prowadzić działalność opiekuńczą i zdrowotną.
Placówka lecznicza im. Ernsta Moritza Arndta specjalizowała się w leczeniu zaburzeń nerwowych, schorzeń kręgosłupa i chorób przemiany materii. Do sanatorium trafiali pacjenci m.in. z Berlina. Otoczenie naturalne, cisza, parki i wody stawów miały wspierać proces rekonwalescencji.
Z samym patronem - Ernstem Moritzem Arndtem - rodzina Quistorp miała symboliczny związek. Był on bohaterem narodowym Niemiec i patronem wielu instytucji o charakterze społecznym i edukacyjnym. Według niektórych źródeł, Ernst Moritz Arndt był też spowinowacony z rodziną Quistorpów poprzez małżeństwo z córką Johanna Quistorpa (choć należy zaznaczyć, że nie wszyscy badacze podają ten fakt jako potwierdzony). W dniu 23 lutego 1801 roku Arndt zawarł związek małżeński z Marie Charlotte Quistorp, córką profesora Johanna Quistorpa z Greifswaldu , przedstawiciela pomorskiej gałęzi tej samej rodziny, która ponad pół wieku później osiedliła się i rozwinęła działalność przemysłową w Szczecinie (Stettinie). Ale to już historia na osobny wątek...
Po wojnie kompleks sanatoryjny uległ częściowemu zniszczeniu. Większość zabudowy rozebrano, w tym sam budynek sanatorium i przystań. Do dziś przetrwał jedynie tzw. Dworek Modrzewiowy — dawne mieszkanie dla personelu, obecnie wpisane do rejestru zabytków. Syrenie Stawy i ścieżka rowerowa nadal pełnią funkcję rekreacyjną, a historia tego miejsca wciąż pozostaje mało znana — nawet wśród mieszkańców Szczecina.
Kolor na pocztówki naniosła Anna Koc , dzięki.
Komentarze
Prześlij komentarz