Eckerbergstrasse 51 / Arkońska - miejsce, gdzie historia zatrzymała się w pół kroku.

 




Gdyby marzenia architekta Wernera Straube z 1931 roku zostały zrealizowane w pełni, kamienica przy Eckerbergstrasse 51 (dzisiejsza Arkońska 51) mogłaby śmiało konkurować z największymi i najbardziej okazałymi budynkami w całym Nemitz (Niemierzynie). Jej monumentalna bryła zajmowałaby cały teren pomiędzy Eckerbergstrasse (Arkońska), Johannistalstrasse (Serbska) a Kückemühbah (Bułgarską). Niestety, jak to w życiu, z wielkich planów wyszło... skromniejsze mieszkanie

Ale zacznijmy od początku, bo ta historia to prawdziwy urbanistyczny rollercoaster.



W drugiej połowie XIX wieku, w dokumentach z 1886 roku pojawia się nazwa „Dorbritz und Miteigentümer” - spółki ziemskiej, którą współtworzyli: Walter Donbritz (główny sekretarz kolei szczecińskiej) i jego żona Berta z domu Streeck, Gustav Meylahn, Conrad Pöltz, Franz Suhle z Poznania, a do 1889 roku także Wilhelm Augustin - urzędnik z dyrekcji kolei w Szczecinie, późniejszy właściciel budynku przy Eckerbergstrasse 47. Nie byli to przypadkowi ludzie, tworzyli ekipę kompetentną, z doświadczeniem i, co równie ważne, z dostępem do pieniędzy i miejskich układów. Wszyscy panowie piastowali znaczące stanowiska w strukturach finansowych i inwestycyjnych kolei szczecińskiej. Trzon „Miteigentümerów” miał głowę do liczb, oko do nieruchomości i... romantyczne podejście do urbanistyki. Spółka wykupiła znaczny majątek ziemski rozciągający się od dzisiejszej Arkońskiej (Dorfstrasse) pod numerami 47-54, aż do dzisiejszego parku Quistorpa (Goethalle/Fałata) i w kierunku cmentarza Nemitz (okolice Serbskiej 2a). Ich działki obejmowały łąki, nieużytki zieleni, kilka ogrodów i teren wzdłuż strumienia Kückenmühlbach (Warszewiec) - aż do jego ujścia do Mühlenbach (Osówka) w parku. Posiadali też grunty w rejonie dzisiejszej ulicy Harcerzy (dawniej Conrad-Pöltz-Weg).



Co ciekawe, panowie inwestorzy początkowo zamieszkali właśnie na tej działce - wynajmując pokoje w istniejącym tu jeszcze wtedy gospodarstwie rolnym, które składało się z domu mieszkalnego i dwóch zabudowań gospodarczych. Właściciel, miejscowy gospodarz, prowadził niewielkie rolnicze przedsięwzięcie, a dodatkowe dochody czerpał z wynajmu pokoi przyszłym właścicielom terenu. Ot, szczecińska wersja Airbnb, tylko bardziej... gospodarska.
Pierwszą większą inwestycją spółki był właśnie teren dzisiejszej kamienicy przy Arkońskiej 51, a właściwie przy dawnym Eckerbergstrasse 48–52. Wtedy były to zaniedbane ogrody, stare gospodarstwo z domem i zabudowaniami gospodarczymi, oraz m.in. działka pani Nemiz z Kückemühbah 5.





Jedną z perełek terenu w przed powstaniem kamienicy był ogród zimowy z dwiema szklarniami, znajdujący się na styku Eckerbergstrasse i Am Kückenmühlenbach. Należał najprawdopodobniej do dworku Johannistal, choć... mógł być równie dobrze własnością któregoś ze wspólników.
W tamtych czasach ogrody zimowe były modnym dodatkiem do willi i domów zamożniejszego mieszczaństwa. Przeszklone przestrzenie, często ogrzewane piecykami, wypełnione palmami, fikusami, pelargoniami i czasem nawet cytrusami, stanowiły o prestiżu mieszkańców. Nie były to tylko miejsca dla roślin, ale także saloniki do rozmów, popołudniowej herbaty i relaksu wśród zieleni, niezależnie od pory roku.
Jeśli ogród zimowy miał wiklinowy fotel i stolik z gazetą, można było mówić o szczęściu mieszczańskim komplet. Te ogrody znikały stopniowo wraz z urbanizacją terenu, ale przez pewien czas były symbolem zielonej duszy przedmieść






Choć spółka Dorbitza miała plan i środki, rzeczywistość urbanistyczna nie była łaskawa. Zakup działek od prywatnych właścicieli (m.in. wspomnianej pani Nemiz z Kückemühbah 5), wyburzenia starych zabudowań i uporządkowanie terenu zajęły sporo czasu. Do tego doszła jeszcze biurokracja, klasyczna dla ówczesnych Niemiec, pełna dokumentów, zezwoleń i pieczęci.
Budowa kamienicy rozpoczęła się około 1910 roku i do 1918 roku udało się postawić tylko parter i jedno piętro. Potem wszystko zatrzymała I wojna światowa.
Po wojnie, część wspólników przeprowadziła się do świeżo wzniesionych willi przy Arkońskiej i Bułgarskiej. Kamienica została wynajęta, a inwestycja zatrzymała się na lata.
„Villen-Kolonie” - kolonia willowa powstała z inicjatywy spółki Dorbritz und Miteigentümer narodziła się wyjątkowa część Nemitz. Powstała ona wzdłuż dzisiejszej ulicy Bułgarskiej (Am Kückenmühlbach). Pierwsze domy powstawały już od 1891 roku, ostatnie, między 1900 a 1915. Mieszkali tu głównie członkowie spółki Dorbritz und Miteigentümer i ich rodziny. Dziś ulica zachowała swój willowy charakter, choć życie lokatorów dawno się zmieniło.
Tymczasem na tyłach kamienicy przy Arkońskiej 51 (Eckerbergstrasse 51) powstała Victoria Garage - zespół garaży do wynajęcia oraz niewielkiego warsztatu samochodowego. W czasach, gdy auto było jeszcze dobrem luksusowym, taka inwestycja robiła wrażenie. To był czas kiedy kamienica była pod własnością Arthura Steiweng i jego żony, Else z domu Kollath. Pan Arthur około 1924 roku przejął całą kamienice wraz z rozległym ogrodem. Był on właścicielem hotelu mieszczącego się przy Kl. Wollweberstr. 1 / ulica Łaziebna. Obiekt świadczył odpłatnie usługi noclegowe, zwłaszcza krótkoterminowe.
W Victoria Garage można było zaparkować pojazd, ale też przeprowadzić drobne naprawy, zamienić oponę.



Nadchodzi Boom lat 30. - i pytanie czy kamienica zostanie ukończona, wreszcie?!? W 1934 roku nadszedł długo wyczekiwany mieszkaniowy „boom” w Stettin’ie. Miasto, branżowe spółdzielnie mieszkaniowe i firmy budowlane ruszyły do pracy. Budowę środkowej części kamienicy przy Arkońskiej 51 przejęło Towarzystwo Budownictwa Użyteczności Publicznej - Stettiner Gemeinnützige Gaugesellschaft m.b.H. Szczecińskie Towarzystwo Budownictwa Użyteczności Publicznej z ograniczoną odpowiedzialnością, działało w latach 30. XX wieku jako lokalny wykonawca polityki państwowej w sferze mieszkań, szczególnie skierowanej do klasy robotniczej i urzędniczej. Często w porozumieniu z miastem i spółdzielniami, realizując inwestycje mieszkaniowe przy wsparciu finansowym i organizacyjnym władz.
Dodano dwa piętra, a nowe mieszkania, skromne, ale funkcjonalne, wynajmowali głównie robotnicy, nauczyciele i pracownicy kolei. Mieszkania były 2- lub 3-pokojowe. Niestety, fundusze nie pozwoliły na wykończenie całego założenia i ostatecznie wybudowano tylko środkowy segment, który przetrwał do dziś.


I tak oto...
Tak kończy się historia jednej z najambitniejszych inwestycji w Nemitz – kamienicy, która miała być pałacem, ale została solidnym świadkiem epoki. Obok niej powstało willowe eldorado, przez chwilę pachniały pelargonie w oranżeriach, a na tyłach silnik do niejednego auta...





Źródła z Archiwum Państwowego w Szczecinie, Adressbuch Stettin und Umgebung, Archiv, Fotopolska.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niemierzyn to pasja

Spacerem przez historię - ulica, która (prawie) nie miała imienia.

Westendbrücke Mostek nad Rusałką, animacja