Szczecińskie ogrody botaniczne i historia niemierzyńskiej zieleni.
( zdjęcia z 1973 roku, przedstawiające Górny Botanik)
Wyobraźcie sobie przedwojenny Szczecin - zielone doliny Niemierzyna tętniące życiem, ścieżki wśród rzadkich roślin i kwitnących kwiatów, a w ich cieniu dzieci i młodzież poznające tajemnice przyrody. Szkolne ogrody botaniczne nie były zwykłymi ogródkami – to były laboratoria natury, w których teoria splatała się z praktyką, a każdy zakątek uczył szacunku dla roślin, zwierząt i samego życia.
Te przestrzenie nie służyły tylko nauce, były miejscem spotkań, zabawy, odkrywania świata i rozwijania pasji. Tu młodzi ludzie mogli obserwować, doświadczać, sadzić, pielęgnować i uczyć się odpowiedzialności wobec otaczającej ich zieleni.
Inne miasta o znaczeniu podobnym do Szczecina od dawna posiadały szkolne ogrody botaniczne; a jednak stolica Pomorza jest jednym z niemieckich miast, w którym najwcześniej zrodziła się idea tak ważnego narzędzia edukacyjnego. „10 czerwca 1665 roku król Szwecji Karol VI podarował Ogród Książęcy wraz z małym domkiem Gimnazjum (Marienstifts) w celu utworzenia Ogrodu Botanicznego i innych pożytecznych rzeczy”. Ogród został jednak przekazany dopiero w 1668 roku i założony przez profesora Zandera w 1669 roku. Zajmował w przybliżeniu powierzchnię domów przy Wallstrasse 31–22 ( Bulwar Gdański) i część ulicy, ciągnąc się po przekątnej od Pladderine (Green Graben / kanał wodny, zielony rów ) do Zachariasgang ( ulica Załogi Orła, nieisniejaca ulica na Łasztowni ) . Pedagogika musiała wówczas wydać dużo pieniędzy na płoty i nowy domek ogrodowy, ale upragniony ogród botaniczny nigdy tak naprawdę nie rozkwitł: w 1676 roku jego zabudowania upadły, a podczas oblężenia został całkowicie zniszczony.
Chociaż mały domek odbudowano w latach 1682/83, drzew prawie już nie było, a teren był zalewany podczas przypływu. Po przekazaniu ogrodu różnym ogrodnikom za roczny czynsz, profesor Lemke doprowadził do tego, że w 1702 roku ogrodnik Johann Otto Graßmann miał nadać mu nowe życie. W aktach zachował się plan rozwoju: miały tam kwitnąć odpowiednio dobrane zioła, powstać sala wykładowa, a studenci mogli odpoczywać, grać w kręgle i napić się piwa. Jednak ogród stopniowo popadał w ruinę i w 1733 roku został sprzedany pastorowi Schinmeyerowi za 2200 talarów. Idea szkolnego ogrodu botanicznego w Szczecinie zapadła wtedy w 150-letni sen, aż została obudzona przez ducha powstającego Cesarstwa Niemieckiego.
W placówkach oświatowych uznano wówczas znaczenie szkolnego ogrodu botanicznego jako pomocy dydaktycznej. Zakładano różne instytucjonalne ogrody szkolne, ale były one uzależnione od zaangażowania dyrektorów i nauczycieli, wraz z ich odejściem ogrody często podupadały. Inicjatywa Ministra Kultury z 1889 roku nadała sprawie ogrodów szkolnych nowy impet. Już rok wcześniej, w 1888 roku, w miejscowym Gimnazjum Wilhelma utworzono ogród szkolny o powierzchni 2 arów, który wystarczał na potrzeby trzech klas gimnazjalnych. Od 1891 roku szkoły miejskie pozyskiwały rośliny z „ogrodu roślinnego” w kompleksie Pommerensdorf, którym kierował rektor Moll. Jednak w 1898 roku ogród ten został przekształcony w ogród przydomowy i jego skromne pozostałości nie wystarczały już do nauczania historii naturalnej w szkołach podstawowych.
Aby rozwiązać ten problem, w wielu dużych i średnich miastach tworzono centralne ogrody szkolne. Różniły się one od ogrodów botanicznych, które miały strukturę systematyczną i były przeznaczone także dla dorosłych. Ogród szkolny służył do pracy z młodzieżą, a tzw. ogród roślinny jedynie dostarczał roślin potrzebnych do lekcji. W Szczecinie w ciągu ostatnich 20 lat powstawały różne projekty takich ogrodów, jednak nigdy ich nie zrealizowano, gdyż władze miasta nie były skłonne przeznaczać na to środków.
Na początku I wojny światowej, podobnie jak w innych dużych miastach, pojawił się ogromny głód ziemi ogrodowej związany z trudnościami żywnościowymi. Obawiano się, że ruch ogrodnictwa działkowego zostanie przejęty przez osoby nieobeznane z uprawą. Postanowiono więc wychowywać młodzież i tak powstały ogrody młodzieżowe „Ahrensgarten”, z których narodził się szkolny ogród botaniczny w Szczecinie.
Nowy ogród miał łączyć w sobie funkcje ogrodu szkolnego i roślinnego, a po ukończeniu służyć także dorosłym. Nauczyciele mogli tam odświeżać i uzupełniać swoją wiedzę, co było szczególnie ważne, ponieważ wielu z nich przez lata nie zajmowało się nauczaniem przyrodniczym. W prace ogrodu włączano dzieci, aby rozbudzać w nich miłość do przyrody, pogłębiać ją poprzez wiedzę i kierować w stronę praktycznej pielęgnacji. Zadanie wychowawcze i dydaktyczne dyrektora ogrodu ( Emil Pirling) było piękne, ale i trudne, gdyż samodzielna praca dzieci mogła być prowadzona jedynie w ograniczonym zakresie, a każda czynność wymagała obecności nauczyciela.
Już po roku istnienia ogród zaopatrywał szkoły w rośliny przez całe lato, a lekcje historii naturalnej często odbywały się na jego terenie, szczególnie w pięknej sali dydaktycznej na terenie ogrodów. Po ukończeniu ogród miał być dostępny także dla mieszkańców Szczecina w określonych godzinach.
Zajmował około 11 hektarów, na których znajdował się ogród dostawczy z roślinami dydaktycznymi oraz rozmaite zbiorowiska roślinne: leśne, łąkowe, polne, wrzosowiska, warzywniki, sady, ogródki ziołowe, kolekcje roślin technicznych, trujących, leczniczych i górskich. Najważniejszym zadaniem ogrodu było jednak kultywowanie biologii: prezentowanie roślin odżywczych dla pszczół, odmian liści i kwiatów, sposobów rozsiewania nasion czy mechanizmów obronnych roślin. Wszystko to dawało nieskończone bogactwo możliwości dydaktycznych.
Rośliny były skomponowane tak, aby zachwycały oko zwiedzających, a drzewa i krzewy miały w przyszłości zapewnić cień, czyniąc ogród przyjemnym miejscem do odpoczynku. Piękne położenie ogrodu i widok z najwyższego punktu, Alpinum, stanowiły dodatkową atrakcję.
🌿 Zanim pojawił się właściwy ogród szkolny, niewielki „Westend Garden” działał tu jako zalążek. Teren należł do spolki 'Westend Stettin. Bauverien auf Action'. Położony przy przyległym terenie, wkrótce przerodził się w Botanischer Schulgarten, tzw. „górny botanik”, rozciągający się wzdłuż ulicy dzisiejszej Fałata (Geotheweg) w kierunku Kochanowskiego (Goetheallee). Na jego terenie znajdowało się urocze alpinarium - wzniesienie z ziemi i skał, z którego roztaczał się malowniczy widok na Dolinę Niemierzyńską (Nemitzer Talgrund). W ogrodzie był też budynek gospodarczy oraz sala lekcyjna, miejsce przechowywania narzędzi szkolnych, kamienne alejki i przemyślana nasadzenie drzew i roślin nadające ogródkowi górskiego charakteru. Właśnie ten ogród jako jedyny z trzech planowanych został ukończony i udostępniony mieszkańcom oraz turystom, można było z alpinarium podziwiać widoki, spacerować pośród rzadkich roślin i chłonąć atmosferę zielonego świata. Przewodził temu miejscu sam Emil Pirling, który nie tylko nim zarządzał, ale również pełnił funkcję nauczyciela i przewodnika.
( Trzy ogrody: zielony- Botanik Garden/ Dolny Botanik; żółto- Botanischer Schulgarten/ Górny Botanik; czerwona- Ahrens Garten/ ogrody działkowe)
🌿 W sąsiedztwie znajdował się pierwszy w tym miejscu ogród, Arhens Garten, tworzony na terenie należącym wcześniej do Augusta Arhensa - znanego entomologa i przedsiębiorcy (firma Schütt & Ahrens). Później ogród ten otworzył jego syn Willy Ahrens. Przekształcił on Arhens Garten w miejsce spotkań i edukacji młodzieżowej. Od 1919 r. znajdował się tam Jungenheim Nemitz / Niemierzyński Dom Młodzieżowy, wokół którego ogród był opleciony alejkami, tworząc przestrzeń dla wspólnych działań społecznych i rekreacyjnych.
Nazwę ogrodu nadał Willy Ernst Martin Ahrens (1868–1935) na cześć swojego ojca, Augusta Ahrensa (1779–1841) - słynnego entomologa, współzałożyciela Entomologischer Verein zu Stettin i zarazem współwłaściciela fabryki maszyn rolniczych Schütt & Ahrens.
Po śmierci ojca to Willy kontynuował zarówno rozwój firmy, jak i opiekę nad Ahrens Garten. Był postacią niezwykle aktywną: radnym miejskim, przewodniczącym Rady Miasta (1920), konsulem duńskim, skarbnikiem Towarzystwa Historii i Archeologii Pomorza oraz wieloletnim liderem sekcji szczecińskiej Niemieckiego Klubu Alpejskiego.
Od 1914 roku mieszkał przy Lindenhoferweg 3 (dziś Wincentego Pola 3), gdzie wybudował dwukondygnacyjny dom z ogrodem, pawilonem i kręgielnią.
Jungenheim Nemitz , był to ośrodek dla sierot - zarówno chłopców, jak i dziewcząt - otoczony ogrodem i usytuowany wzdłuż dzisiejszej ulicy Fałata. Młodzież uczęszczała do szkoły przy Niemierzyńskiej, a wolny czas spędzała, pielęgnując rośliny w ogrodzie. Wewnątrz znajdowały się dwie hale noclegowe z łazienkami, osobno dla dziewcząt i chłopców, a także biuro i pomieszczenia gospodarcze. Stowarzyszenie, którego pierwszym prezesem był sam Willy Ahrens, działało aż do jego śmierci. Później Dom przejęło miasto, prowadząc go nadal jako schronisko dla chłopców.
( fragment Botanischer Schulgarten z 1934 roku. Zaznaczyłam: różowo- Alpinum; niebieskie- budynek szkółki; zielone- mostek drewniany; żółto- fragment drogi Conrad-Pöltz-Weg/ Harcerzy)
🌿 Najmłodszy i nigdy w pełni niezrealizowany - to Botanic Garden, zwany potocznie „dolnym botanikiem”. Leżał u zbiegu ulic Serbskiej (Johannistalstrasse) i Słowiańskiej (Nemitzer Talgrund), w zagłębieniu podzielonym na cztery części alejkami. W jednej z części planowano skalne spiętrzenie dla roślin pnących, otoczone eliptycznym murkiem - jego fragment zachował się do dziś jako relikt muru oporowego oraz układ alejek. Przygotowano również szklarnię dla roślin tropikalnych i śródziemnomorskich. Niestety, wybuch wojny zatrzymał realizację, a ogród nigdy nie został ukończony.
Choć dziś po przedwojennych ogrodach botanicznych Szczecina zostały głównie ścieżki, fragmenty murków i wiosenne kobierce kwitnącej cebulnicy syberyjskiej, wciąż widać ich duszę - jakby ziemia sama pamiętała wszystkie ręce, które ją pielęgnowały. Niemierzynskie doliny, niegdyś tętniące edukacją, zielenią i ciekawością młodych odkrywców, pozostają miejscem, które inspiruje do poznawania przyrody i historii miasta.
Można sobie wyobrazić, że gdyby te ogrody powstały dziś, mieszkańcy i turyści zamiast smartfonów mieliby w rękach łopatki i notatniki, a przy okazji nauczyli się, że wiedza nie rośnie w książkach, tylko w ziemi, między drzewami i kwiatami. I choć przeszłość tych miejsc jest nie do odtworzenia w pełni, to potencjał do odkrywania wciąż czeka - wystarczy tylko chcieć spojrzeć na Niemierzyn jak na ogromny, zielony plac zabaw dla wyobraźni i nauki.
A kto wie… może w którymś zakątku Doliny Niemierzyna wciąż kryje się tajemniczy motyl, który pamięta dawne czasy i uśmiecha się do każdego, kto odważy się tu zawędrować. 🌿🦋
Artykuł powstał na podstawie materiałów publiczystycznych w latach 1919-1922 Emila Pirlinga, Archiwum Państwowe w Szczecinie, Adressbuch Stettin und Umgebung, Pomerania Zobodat.at, Informacji od przodkow Rodziny Pirling.
🌿☕ Hej, jeśli spodobała Ci się podróż po niemierzyńskich ogrodach i chcesz, żeby moja historyczna roślinność nie uschła 😉, postaw mi wirtualną kawę! Każda filiżanka to jak kropla deszczu dla mojego archiwalnego ogródka. A kto wie, może dzięki Tobie odkryję kolejne tajemnice Niemierzyna, zanim kawa ostygnie! 😄🦋
https://buycoffee.to/historyczny.niemierzyn
Komentarze
Prześlij komentarz